Hitler dowiaduje się o spaleniu Jadłodajni Filozoficznej. Zapisek z listopada 2009 roku

W czwartek 5 listopada 2009 na niewielkiej scenie Jadłodajni Filozoficznej miały się pojawić młode gitarowe zespoły: częstochowskie Elephant Stone, łódzkie Washing Machine i stołeczne Marne Szanse. Nie zdążyły. Około godziny 14.30 na tyłach budynku wybuchł pożar. Godzinę później link do strony TVN Warszawa, obwieszczającej doszczętne spalenie się wnętrza Jadłodajni, stał się chyba najgorętszym linkiem w warszawskiej sieci. Facebookowe ściany spłynęły płaczem, zaś naczelny Lampy Paweł Dunin Wąsowicz ogłosił koniec epoki.

Przyznam, że sam się poczułem jak sierota i informację o spłonięciu Jadło przekazywałem dalej głosem, jakim Kuszel w „Ogniem i Mieczem” ogłaszał wzięcie Baru. Zżyłem się z tym surowym garażowym klubem. Pierwszy koncert w Warszawie z nieznaną wtedy nikomu Muzyką Końca Lata i Makami i Chłopakami, zagrałem jeszcze w sąsiedniej Aurorze, ale potem najchętniej w stolicy odwiedzaliśmy Jadłodajnię. Uzbierało się tego 11 razy. Wszystkie wspominam co najmniej dobrze.

>>>Jadłodajnia. Mityczne Indie Eldorado. Wywiad z Marcinem Majewskim<<<

Do Jadło wpadało się nie tylko z okazji granego koncertu. Fajnie było przyjść do niej w tygodniu, w okolicach godziny 16, gdy świeciła pustkami, by zamówić sobie mocne piwo Śląskie. Fajnie było czuć tętniącą tuż obok żyłę Wisły. Wtorki, czwartki, niedziele można było uderzać w ciemno na koncerty, które z reguły nie schodziły poniżej przyzwoitego poziomu, a przynajmniej można było wyrobić sobie zdanie, o którejś z młodych lansowanych gitarowych kapel. Jadło zasłynęła z wielkich co weekendowych indie potańcówek tak zgrabnie opisanych przez Igora Spolskiego w piosence „Indie”.

W ofercie były też środy dla fanów reggae, i co poniedziałkowa porcja horrorów klasy B. Poza tym wieczory poezji śpiewanej, pokazy dokumentów, wystawy zdjęć, spotkania z podróżnikami i wszelkie freakowe inicjatywy. Jadłodajnia zawsze dawała alternatywę dla domowego spędzania czasu. Szkoda, że spaliła się akurat w czasie, gdy przeprowadziłem się na stałe do stolicy i nieograniczony ostatnim pociągiem do Mińska Mazowieckiego, zamierzałem awansować do grona jej stałych bywalców. Niezależnie od tego, czy kiedyś nastąpi jej reaktywacja czy nie, wraz z dymami unoszącymi się 5 listopada nad podwórkiem przy ulicy Dobrej uniosła się legenda Jadłodajni, najlepszego młodzieżowego klubu w Warszawie, w pierwszej dekadzie XXI wieku.

Kadr z teledysku Kumka Olik, kręconego w Jadłodajni, źr. Youtube
Reklamy

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s