„I think that’s pretty good” wyszeptał pianista do Molly Drake

tyle emocji w jednej małej, eleganckiej piosence, bo i nuta goryczy zmieszanej z melancholią, entuzjazm gaszony w zenicie i pogodna ironia, a na końcu coś w rodzaju iluminacji; rzecz jest o parze ze stażem; czy byli niedobrani? ona ewidentnie widzi szklankę do połowy pełną, on szuka dziury w całym; gdy ona się rozkoszuje wspomnieniem wiosennej wycieczki na wrzosowiska i blasku rozpalonego na koniec dnia ogniska, on pamięta tylko gryzący dym; a spacer po hiszpańskim wyprażonym w słońcu miasteczku? dla niej to zmysłowe, świeżo zerwane pomarańcze sprzedawane na ryneczku, dla niego kurz, który osiadł na wypastowanych butach; gdyby ona ostatnie cztery wersy piosenki wypowiedziała na kozetce u psychoterapeuty, ten by jej pewnie powiedział, że kolejna wizyta nie jest już potrzebna; w końcu ponoć najbardziej dojrzała faza związku jest wtedy, gdy dwie odrębne istoty niczego od siebie potrzebują, a mimo to chcą być ze sobą; tutaj „we” rozbite na „me and you” oznacza raczej koniec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s