był sobie Pete Shelley

puścił w pogo swoje pokolenie i kilka następnych, pewnie kilka razy czuł, że ma świat u swoich stóp, dziś przeleci jak kometa przez fejsbukowe ściany, choć dla niego to już bez znaczenia; kilka osób będzie zaklinać rzeczywistość, że gra teraz w jakiejś lepszej orkiestrze (czy Piotr Stelmach już to powiedział na antenie?), jego głos zostanie na playlistach, didżeje go od czasu do czasu odpalą, żeby podkręcić rock’n’rollowe potańcówki (czy są w ogóle takie i ktoś na nich tańczy?); nasz ziemski Titanic płynie dalej na zderzenie ze swym przeznaczeniem; po wszystkim zostanie warstwa geologiczna nie grubsza niż milimetr, ale to nic, liczy się tu i teraz, więc se posłucham The Buzzcocks pod gotowanie czerwonego barszczu, choć na dłuższą metę to dość monotonna muzyka, no ale ten numer zostanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s